Kategoria Co ćwiczyć

Porozmawiajmy o sporcie – Emil Stanisławski

Porozmawiajmy o sporcie – Emil Stanisławski

Emil Stanisławski
Instruktor StrongFirst, jeden z pierwszych w Polsce instruktorów Top Team Kettlebell. Na co dzień prowadzi zajęcia w Akademia Kettlebells Warszawa.
Przygodę ze sportem zaczynał w polskiej sekcji capoeira FICAG. Przez kolejne kilka lat rozwijał swój warsztat trenerski uczestnicząc w szkoleniach z gimnastyki sportowej i szeroko pojętego movementu. Medalista mistrzostw Polski i Europy w kettlebell sport. Redaktor portalu VeganWorkout.org.PL

foto: Natalka Puciłowska

Czym jest dla ciebie ruch?

Ruch kojarzy mi się z dobrą zabawą. Jak byłem mały lubiłem odtwarzać w rogu pokoju scenki
z Mortal Kombat, Dragon Balla albo filmów pokroju Street Fighter. Potem robiłem pompki, brzuszki i rozciąganie. Bo tak robili w telewizji. Obok klocków lego i grania w Duke Nukena na komputerze to były moje ulubione rozrywki. Po prostu dobrze się przy tym bawiłem. 

W podstawówce trafiłem na zajęcia karate, ale szybko odpadłem. Wszystko wydawało mi się wtedy chyba zbyt formalne. Nawet w szkole średniej, gdzie miałem tak naprawdę bardzo mało wspólnego z jakimkolwiek sportem moją ulubioną rozrywką było skakanie ze sceny albo głośników na koncertach.

Później pojawiła się capoeira, następnie gimnastyka i w końcu kettle. Ruch pozwalał mi oderwać się od codziennych zajęć, nauczyć się czegoś nowego i poznawać ludzi. Zdarzało się, że na treningi z capoeiry przychodziliśmy z kolegą godzinę wcześniej żeby poskakać zanim zacznie się właściwy, 1,5h trening. 2,5 h spędzone na sali treningowej to był dla mnie zawsze synonim dobrej zabawy.
Zdaje sobie sprawę, że nie zawsze będę w stanie robić to co teraz. Za 50 lat mogę już nie być
w stanie rwać nad głowę 40 kilogramowego odważnika, ale nadal będę chciał robić rwania, nawet jeśli to będzie najlżejszy kettel na sali. Ruch, to jest na pewno coś co chcę robić do końca życia. I myśląc o ruchu nie ograniczać go 2 czy 3 godzin spędzonych na sali treningowej w tygodniu. Tylko myśleć o nim jak o nieodłącznej części codziennego życia.   

Czy i jakie sporty uprawiałeś przed kettlami?

Na poważnie przygodę ze sportem zacząłem od capoeiry. W międzyczasie przypadkowo na yotubie trafiłem na pierwsze filmiki krakowskiej ekipy street workout. To były czasy kiedy
w Polsce zajmowały się tym dwie, trzy osoby na krzyż. Zacząłem drążyć temat i przez kolejne dwa lata jeździłem na szkolenia i seminaria organizowane przez instruktorów skupionych wokół projektu gimnastycy.pl. Potem trafiłem na boks tajski gdzie spędziłem niecały rok. Równolegle cały czas trenowałem capoeirę.

Dlaczego to właśnie kettle stały się twoją pracą i głównym sposobem na sportowe działania.

Pewnego dnia trafiłem w Emipku na książkę Pavla Tsatsoulina, w której opowiadał
o odważnikach kulowych. Bardzo mnie to zaintrygowało i miałem te kettle gdzieś cały czas
z tyłu głowy. Trafiłem na nie przypadkowo na jednym z cross treningów w jednym z klubów na warszawskim Bemowie. To były takie duże, plastikowe kettle, które jeszcze kilka lat temu można było zobaczyć na siłowniach. Z perspektywy czasu były okropne, ale wtedy robiły na mnie ogromne wrażenie. Później znalazłem miejsce, w którym prowadzone są zajęcia stricte z odważników kulowych metodą Pavla Tsatsoulina – faceta, którego wcześniej zobaczyłem na okładce jednej z książek. Przepadłem już po pierwszym treningu. Sam nie wiem dlaczego. Po prostu coś zaiskrzyło. Nie mogłem się doczekać kolejnego treningu. Nie miałem żadnych aspiracji instruktorskich. Byłem natomiast zainteresowany egzaminem siłowo wytrzymałościowym do roli instruktora. Testy wydawały mi się wówczas naprawdę wymagające. Pomyślałem, że zaliczenie ich będzie po pierwsze – fajną przygodą, a po drugie pomoże mi promować mój projekt – Vegan Workout, w ramach którego razem z moją dziewczyną propagowaliśmy dietę roślinną w sporcie. Tytuł instruktora Strong First na pewno po części pozwoliłby mi uwiarygodnić przesłanie. I tak trafiłem na kurs. Potem zorganizowałem dwa szkolenia w zaprzyjaźnionym boxsie crossfitowym. Dzięki nim poznałem obecnego właściciela Akademii Kung Fu Tygrys i Żuraw, który zaproponował mi współpracę. Tak powstała Akademia Kettlebells Warszawa, w której pracuję do dzisiaj. Po kilku latach działalności mieliśmy już na tyle dużo podopiecznych, a rola trenera była dla mnie na tyle angażująca, a jednocześnie satysfakcjonująca, że musiałem odpuścić treningi capoeiry i zrezygnować ze swojej ówczesnej pracy w Fundacji Viva. Zostałem trenerem kettli na pełen etat. 

Czy jest jakaś aktywność fizyczna, której chciałbyś jeszcze spróbować?

Jeżeli chodzi o inne dyscypliny to poniekąd właśnie teraz odkrywam jedną z nich – Girevoy Sport, turniejowej odmianie pracy
z odważnikami.

foto: Ewa Liszcz

W przyszłości na pewno chciałbym spróbować BJJ, bo zawsze wydawało mi się świetnym uzupełnieniem capoeiry. Chciałbym w końcu stać na jednej ręce. Chciałbym nauczyć się surfować. I zrealizować jakiś szalony pomysł typu maraton na Antarktydzie. Chciałbym robić dużo rzeczy.   

zamiast Antarktydy chwilowo 28 km w górach; foto: Natalka Puciłowska

Co doradziłbyś osobom, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z kettlami, zarówno tym wysportowanym jak i tym, które dopiero chcą zacząć się rusza.

Na pewno warto zacząć pod okiem instruktora. Kettle są trudne. Niezależnie od tego czy mówimy o metodyce hardstyle czy girevoy sport. Jeżeli nie mamy żadnej przeszłości sportowej to będziemy mieć ogromne problemy z samodzielną nauką. I nie mam tu na myśli problemów związanych z siłą, tylko brakiem koordynacji ruchowej. Instruktor pozwoli zaoszczędzić długie miesiące bezowocnej nauki. Znając podstawy sami już możemy zdecydować w którą stronę chcemy iść. Wybrać samodzielny trening rekreacyjny, pracować nad konkretnymi celami treningowymi z instruktorem, pójść w kierunku zawodów itp. 

Na pewno nie warto się zniechęcać jeżeli trening z odważnikami sprawia wam satysfakcję. Ja swój pierwszy, poprawny swing, który sam sobie zaliczam z perspektywy czasu wykonałem po koło 2 latach. Jeżeli chcecie poznać prawdziwy potencjał pracy z odważnikami znajdźcie swojego instruktora Strong First w okolicy. Jeżeli interesuje Was rywalizacja sportowa możecie od początku poszukać klubu, w którym będziecie trenować pod kątem Girevoy Sport. Jeżeli jednak jesteście osobami bez doświadczenia i prowadzicie w przeważającej większości siedzący tryb życia polecam Wam w pierwszej kolejności metodologię pracy Strong First. Nauczycie się podstaw, które przydadzą się nie tylko na treningu, ale w i życiu codziennym. Nauczycie się jak podnosić i przenosić ciężkie rzeczy z podłogi. Nauczycie się jak być sprawnymi ludźmi. 

Wytłumacz proszę po krótce czym się różni girevoy sport od hardstyle? Może można w internecie podejrzeć te dwie techniki, żeby zobaczyć różnicę.

Girevoy Sport to, jak sama nazwa wskazuje – sportowa odmiana pracy z odważnikami. Formalnie narodziła się w 1948 roku kiedy rozegrano pierwsze zawody kettlebells w Rosji. Tak jak w każdym sporcie, celem jest maksymalizacja wyników sportowych, co w kontekście Girevoy Sport oznacza wykonanie jak największej liczby powtórzeń danej techniki w określonym czasie. 

Hardstyle narodził się w latach 90. za sprawą Pavla Tsatosulina I został pomyślany jako trening uzupełniający dla sportowców, niezależnie od uprawianej przez nich dyscypliny. Skupiamy się więc na opanowaniu podstawowych wzorców ruchowych, budowaniu siły, pracujemy nad mobilnością całego ciała, wykorzystując przy tym ćwiczenia wykorzystywane przez strongmanów
z przełomu XIX I XX wieku – np. tureckie wstawanie. Dlatego też hardstyle to bardzo dobry wybór dla osób, które szukają rekreacyjnej, a jednocześnie wszechstronnej formy aktywności fizycznej. W zamyśle Hardstyle, w przeciwienstwie do Girevoy Sport nie jest nastawiony na rywalizację sportową. 

foto: Natalka Puciłowska

Polecasz obserwować jakieś postacie sportowe z tych dziedzin sportu? 

Jeśli chodzi o konkretnych zawodników/instruktorów to staram się regularnie śledzić w mediach społecznościowych takie postaci jak np. Denis Vasiliev – wielokrotny mistrz świata w długim cyklu (jedna
z konkurencji w ramach Girevoy Sport), człowiek o żelaznej kondycji, ale przede wszystkim perfekcyjnej technice. Jego starty można oglądać godzinami. Kolejną osobą jest Ivan Markov – jeden z najlepszych obecnie zawodników Girevoy Sport na świecie oraz Levi Markwardt, który wywodzi się z metodyki hardstyle, ale ostatnie lata poświęcił na rozwój w ramach Girevoy Sport. Warto też zaglądać na stronę strongfirst.com bo jest tam cała masa bardzo wartościowych artykułów pisanych przez naprawdę topowych trenerów SF. Znajdziecie tam wszystko – od opisów technik poszczególnych ćwiczeń po plany treningowe. 

Jaką książkę o sporcie warto przeczytać i dlaczego.

Największy sentyment mam do dwóch pozycji – Capoeira: sztuka walki, muzyka, taniec, życie
i Jak ćwiczyć z odważnikami kulowymi Pavla Tsatsoulina. To od tych książek zaczęła się moją przygoda ze sportem. Uwielbiam do nich wraca. Czytałem je dziesiątki razy. Jeżeli chodzi o książka Pavla bardzo lubię i polecam obie części „Więcej niż bodybuilding”. To prawdziwa skarbnica pomysłów jeżeli chodzi o programowanie treningowe. Zarówno dla amatorów, którzy wiczą w domu jak osób zaawansowanych. Niezależnie od tego czy pracujemy na odważnikach czy klasycznej sztandze.
Osobom początkującym polecam też Modelowanie sylwetki metodą Delaviera – poza planami treningowymi i obszernym atlasem ćwiczeń mamy też wyjaśnione wszystkie podstawy teoretyczne budowania siły i masy mięśniowej. Dobrą bazą będą też książki Marka Rippetoe. Bardzo lubię też czytać książki o zmaganiach ludzi z ultramaratonami, chociaż sam nie planuję póki co 🙂

Jakie książki czytasz o poza sportowej tematyce. Może polecisz 1, 2 ulubione pozycje 

Poza sportowo sporo czasu poświęcałem kiedyś na książki z zakresu praw zwierząt. W tym temacie wydano ostatnio oryginalną pracę Henrego Salta z 1892 roku. Polecam absolutnie każdemu. Książka jest krótka, pełna treści i czyta się świetnie.
Lubię też bardzo czytać książki o muzyce. Patrzeć na muzykę z socjologicznego punktu widzenia, jako pewien rodzaj fenomenu kulturowego. Tutaj niezmiennie polecam Black Metal Ewolucja Kultu i ostatnio wydane Straight Edge – historia hardcoru na trzeźwo. No i lubię czytać komiksy – japońskie, amerykańskie, europejskie – wszelakie 🙂

Czy masz jakieś sposoby, które pomagają ci zachęcić ludzi do ruszania się? jak sprawi, żeby osoby, które nie nie lubią aktywności fizycznej chociaż w minimalny sposób wprowadziły ją
w swoje życie

To jest bardzo szeroki temat. Wydaje mi się, że aktywność fizyczna jest ofiarą bardzo wielu stereotypów, powielanych zresztą przez część świata fitness. Część osób błędnie kojarzy trening z chodzeniem na siłownię. Inni są przekonani, że najważniejsze to trzy razy w tygodniu zmęczyć się na zajęciach grupowych, zupełnie ignorując wagę codziennej aktywności – spacerów, rozciągania podczas pracy przy biurku, wybierania schodów zamiast windy itp.
Z drugiej strony, hasła powielane przez przemysł fitness dają nam do zrozumienia, że trening to ból, wyrzeczenia I cierpienie. 

Dlatego myślę, że najważniejsze to znaleźć ten rodzaj aktywności, który daje nam największą satysfakcję. To nie musi być nic spektakularnego. Ale musi to być ten rodzaj aktywności, który będziemy w stanie utrzymać w dłuższej perspektywie czasowej. Wybór jest bardzo duży – od zajęć fitness, po sporty walki, wspinaczkę, kettle, crossfit, zajęcia z trenerem personalnym, bieganie, spacery, rower, granie w kosza, jazdę na rolkach czy hulajnodze. I nie wartościować tych aktywności – jeżeli odpowiada nam jazda na rowerze to jeździjmy na rowerze,a nie zmuszajmy się do chodzenia na siłownię, bo tak trzeba. Eksperymentujmy I róbmy to co sprawia nam frajdę. Dajmy sobie czas żeby polubić się ze sportem.  

Ciężko nie spytać o twoją dietę. Podnoszenie ciężkich rzeczy kojarzy się najczęściej z dietą składającą z ryżu i kurczaka. Co sprawiło, że wyszedłeś poza siłowniany schemat? Nie czułeś się wykluczony w świecie „siłaczy” poprzez swoje wybory jedzeniowe?  

Przestałem jeść mięso jeszcze na długo zanim zacząłem swoje pierwsze, poważne treningi. To był przełom pierwszej I drugiej klasy liceum. Motywowały mnie wyłącznie kwestie etyczne. Kilka lat później zaczałem działać jako wolonatariusz, a potem pracownik Fundacji Viva Akcja dla Zwierząt. Tam poznałem swoją obecną dziewczyną I przeszedłem na dietę w 100% roślinną.
W tym samym czasie zaczałem swoje treningi capoeiry. To było ponad 10 lat temu. Później, już jako osoba na diecie wegańskiej, poznałem kettle. Kwestia diety nigdy nie była dla mnie problemem. Wręcz przeciwnie. Zawsze postrzegałem siebie jako swego rodzaju ambasadora diety roślinnej. Starałem się swoim przykładem pokazać innym, że można trenować, jeść rośliny, robić progres, a przy tym być normalnym I sympatycznym człowiekiem. A nie kaznodzieją, który mówi innym co mają robić I jak jeść.

jak widać, weganizm nie jedno ma imię 😉 na zdjęciu Emil ze swoją dziewczyną i wspłtwórczynią portalu veganworkout Martą Mikitą 

Może polecasz jakieś profile na mediach społecznościowych które promują dietę roślinną
w sportach zarówno w Polsce jak i na świecie

Polecam przede wszystkim Vegan Workout (http://veganworkout.org.pl)
Jeżeli chodzi o polskie projkety to na pewno warto sprawdzić kampanię Jasna Strony Mocy (https://jasnastronamocy.pl)
i Stowarzyszenie Otwarte Klatki (https://www.otwarteklatki.pl). Jeżeli interesuje cię bieganie rzuć okiem na stronę ekipy Vege Runners. Z zagranicznych portali polecam veganbodybuilding.com
I greatveganathletes.com.

I na koniec poproszę o ulubiony kawałek muzyczny/ wykonawcę który towarzyszy ci przy treningach.

Tutaj mam spory rozrzut bo potrafię ćwiczyć zarówno do muzyki Eltona Johna czy Michaela Jacksona jak i metalu. Jeśli trenuję
z grupą zwykle leci coś co jest znajome w większym czy mniejszym stopniu wszystkim. U mnie muzyka jest ważna kiedy trenuje na czas albo mam jakiś start czy challange do zrobienia. Zwykle wtedy wybieram coś z pogranicza trash metalu czy hardcore punka.
Z polskich zespołów dobrze mi się ćwiczy do 1125 i Dezertera. Z zagranicy ostatnio najlepiej robiło mi się rwanie do muzyki kapeli Havok.

 

SKRÓT KETTLOWYCH INFORMACJI 

1. Jak się ubrać i co zabrać ze sobą na zajęcia?

Wystarczy strój niekrępujący ruchów I butelka wody. Nawet buty nie są konieczne bo zwykle na kettlach ćwiczymy boso, ewentualnie w skarpetkach. Jeżeli ktoś potrzebuje butów wybieramy te na płaskiej podeszwie. Np. trampki.

2. Dla  kogo przeciwwskazana jest dana dyscyplina?

Kettle nie mają przeciwskazań jako takich. Zdarzają się osoby, które nie mogą lub nie powinny wykonywać konkretnych technik, ale od tego jest trener aby znaleźć te ćwiczenia, które będą bezpieczne I wartośćiowe,
a eliminować, te na które dana osoba nie jest gotowa. 

4. Jakich efektów można się spodziewać i jak szybko mogę je osiągnąć,  jak zmieni się nasze ciało pod wpływem tych ćwiczeń?

Pierwszym efektem będzie większa świadomość ciała I umiejętność generowania większej siły. To kwestia pierwszych trzech miesięcy podczas, których uczymy się techniki. To jak zamieni się nasze ciało jest w dużej mierze zależne od tego w jaki sposób jemy. Więc to bardzo indywidualna kwestia. 

6. Ilee razy w tygodniu NAJLEPIEJ trenować?

2-3 razy dla osób ćwiczących rekreacyjnie I 4-5 dla osób trenujących, nazwijmy to na wpół zawodowo. 

7. Jakiego rodzaju są to zajęcia (wydolnościowe, siłowe…)

Pracujemy zarówno nad siłą jak I wytrzymałością siłową, co oznacza, że czasem podnosimy coś ciężkiego na małą liczbę powtórzeń (3-5), a czasem coś lżejszego na więcej powtórzeń (10 I więcej) w seriach lub na czas.

8. Czy są to zajęcia dla osób lubiących się zmęczyć czy osób preferujących lekki wysiłek ?

Pierwsze miesiące przeznaczone na naukę techniki nie są zbyt intensywne. Podczas zajęć grupowych staramy się różnicować treningi, tak aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Trener znając daną osobę I jej preferencje treningowe pomoże też dobrać odpowiedni ciężar, który jest kluczowy w kontekście “ogólnego zmęczenia”.   

9. Czy są to zajęcia dla samotników czy osób lubiących trenować zespołowo?

Kettle to nie sport zespołowy, ale z doświadczenia wiem, że trenując regularnie w danej grupie bardzo szybko łapiemy wspólny język z resztą ludzi I zawiązujemy sporo nowych znajomości. Staramy się, że zajęcia z kettlebell to nie był kolejny fitness,
z cotygodniową rotacją klientów, ale stała, zaangażowana ekipa, która wspólnie dźwiga I uczy się nowych rzeczy.

10. W jakim wieku można uprawiać daną dyscyplinę ? Są jakieś ograniczenia

Nie ma. Jeżeli nie jesteśmy w stanie wykonać konkretnych ćwiczeń ze względu na jakieś ograniczenia ruchowe związane z wiekiem trener dobierze inny zestaw technik. Być może wskazane będą zajęcia personalne, zamiast grupowych, ale kettle jako takie można ćwiczyć w każdym wieku

11. Czy dam radę;) tzn. Czy trzeba mieć jakieś umiejętności, np. Dobrą koordynację ruchową albo być rozciągniętym, czy właśnie ja się do tego nadaję

Nie. Pierwsze 3 miesiące poświęcamy właśnie na naukę techniki I rozwój koordynacji ruchowej. Uczymy od zera. 

12. Czy treningi danej aktywności maja jakąś swoją specyfikę w zakresie savoir vivre np. na lekcjach baletu nie można nic mowić (dyscyplina musi być).

Wszystko zależy od trenera. Nie ma żadnych, odgórnych zasad. 

13. Czy trzeba mieć ciągłość w chodzeniu na zajęcia. Czy przez nieobecność nie dogonię grup?

Warto zachować ciągłość, zwłaszcza na początku kiedy tak naprawdę uczymy się wszystkich podstaw. Oczywiście nie mam tu na myśli losowych nieobecności raz czy dwa razy w miesiącu. Jednak przerwy dłuższe, np. dwutygodniowe mogą okazać się problemem. 

14. Jaki jest przybliżony koszt zajęć w Warszawie?

Cena karnetów waha się w zależności od liczby zajęć w tygodniu od 140 do 200 zł za miesiąc. 

foto: Natalka Puciłowska

Śledźcie Emila na:
Facebooku https://www.facebook.com/EmilStanislawskiSFG
i Instagramie https://www.instagram.com/emilstanislawski_sfg/?fbclid=IwAR2MVUNgqs5Qaha52Mvx72yz1lJZQFfxkTFpvshAtWohCXGlYhImEWD3uGE

Zostaw komentarz